Kredyt bankowy mbanku

Mój znajomy właśnie załatwia kredyt bankowy w mBanku, ja też próbowałem ale zrezygnowałem. Szok co tam wyprawiają.

Kilka przykładów z mBanku !

- wyjaśnienie na piśmie dlaczego są inne wpływy na konto niż te wykazane w zaświadczeniu (wiadomo ubezpieczenie zakładowe jakaś tam składka za związki itp), - zaświadczenie o likwidacji karty kredytowej musi być na specjalnym druku zwykłe nie wystarczy (bo można złożyć likwidację do likwidacji - wyjaśnienie banku) ( 5 dni wcześniej karta nie była problemem), - pomniejszenie limitu przyznanego wcześniej kredytu, - konsultant nie oddzwania lub jest bardzo zajęty i nie ma czasu rozmawiać,

mBank chciał ode mnie najmniej papierków na kredyt bankowy, zadnych oryginałów az do wstępnej decyzji kredytowej, z kart kredytowych zrezygnowałam i jedna z nich nawet zachowałam, bo była w Millenium a tam maja taki zwyczaj, ze przyjmują rezygnacje, a potem jeszcze raz dzwonią i pytają, czy na pewno sie chce zrezygnować i namawiają, zeby jednak zatrzymać te karte. Wiec ogólnie papierkowo problemów nie było wcale. Byłam na granicy zdolności i dochody na umowę o dzieło, wiec nie kazdy bank patrzy na to przychylnie. Moze po prostu miałam szczęście. W sytuacji krytycznej, kiedy agent chciał mnie zrobic na szaro i podbil cene w ostatniej chwili, tylko doradca z mBanku podzialal na mnie kojaco (przekonał mnie, ze to blef) i tylko on był po mojej stronie. Generalnie mialam wrazenie, ze mu na tym kredycie zalezy, ale nie zachowywal sie nerwowo jak panie z PKO. Poza tym od pierwszego spotkania z nim do wyplaty srodkow minelo moze poltora tygodnia. Bylismy w kontakcie mailowym, przesylalam mu skany, naprawde zlego slowa powiedziec nie moge. Inna sprawa, ze chlopak wygladal, jakby pracowal tam dluzej niz 2 miesiace.

Zgadzam sie z Lukiem mam w tym banku kredyt. wysoka marża, wogole nie staraja sie byc konkurencyjni,